Weronika Jaworowska – podróżniczka i misjonarka

Weronika Jaworowska – podróżniczka i misjonarka

Pomimo młodego wieku udało jej się przepracować cały rok na misji w Boliwii oraz zdobyć najwyższy szczyt Afryki – Kilimandżaro. Poznajcie Weronikę Jaworowską – absolwentkę Zespołu Szkół TAK.

– Czym obecnie się zajmujesz?

– Bieżący rok akademicki spędzam w Hiszpanii, w Maladze, gdzie studiuję psychologię dzięki programowi Erasmus+. A hobbistycznie…tańczę salsę, czytam, podróżuję, rozwijam się i poznaję Boga.

– Dlaczego robisz, to, co robisz? Skąd wzięła się Twoja pasja?

– Moją prawdziwą pasją są misje. Jednak obecnie moje działania związane z nimi są trochę ograniczone. Wszystko ma swój czas. Staram się być w kontakcie z przyjaciółmi realizującymi różnorakie misje w różnych częściach świata i wspierać moje dzieciaki, którymi się zajmowałam się w Boliwii. A moja pasja wzięła się z telewizji. Będąc w szóstej klasie szkoły podstawowej zobaczyłam reportaż o polskiej aktorce, która wyjechała na wolontariat z PAH. Pomyślałam, że ja też tak chcę! Chcę uczyć dzieci z najbiedniejszych zakątków świata i budować studnie w Afryce. A co do reszty moich aktywności, to wszystko jest ze sobą powiązane. Pan Bóg jest najważniejszy i staram się Go poznawać, rozumieć co mi oferuje każdego dnia, korzystać z tego jak najlepiej i nie marnować czasu. Staram się robić to co mi pomaga w rozwoju i w czym widzę sens.

– Czym jest dla Ciebie odwaga?

– Dużo ludzi myśli, że jestem odważna, bo nie bałam się zostawić całego życia i wyjechać sama na drugi koniec świata w zupełne nieznane. To prawda, każda zmiana wymaga odwagi. Ale mówi się też, że odwaga to nie brak strachu, ale świadomość, że jest coś ważniejszego niż strach. Czasem nie sama odwaga nami kieruje, ale brak świadomości o realiach do jakich dążymy no i może odrobina szaleństwa.

– Jak rozumiesz słowo sukces?

– Sukces rozumiem jako dobro, które wypływa z danej sytuacji. Jeśli nasze działanie pozytywnie wpływa na kogoś lub nas samych, to osiągnęliśmy sukces. Nawet jeśli trudno nam to dostrzec albo wcale tego nie widzimy.

– Jaki wpływ z perspektywy czasu miały lata spędzone w Szkole TAK na Twój dalszy rozwój?

– Szkoła TAK miała na mnie wyjątkowy wpływ, ponieważ po raz pierwszy przekroczyłam jej progi w ramionach mamy mając kilka miesięcy. Cała moja rodzina jest mocno związana z Towarzystwem, dlatego oprócz bezpośredniego wpływu miała też dużo pośredniego oddziaływania na moją edukację. Nauczyła mnie pytać, nie bać się, że czegoś nie wiem. Wypowiadać się, kiedy trzeba bronić swoje wartości. Myśleć niekonwencjonalnie i szukać kreatywnych rozwiązań.

– Za czym najbardziej tęsknisz w szkole?

– Tęsknię za swoją szkolną ławką i za lekcjami geografii, które otworzyły mnie na świat.